Lampka PerformanceUmów pogadankę
Marketing internetowy

Marketing internetowy dla firm

Marketing internetowy to nie pojedyncza kampania, tylko całość: kierunek, miks kanałów i decyzja, gdzie stawiać budżet w pierwszej kolejności. Prowadzę tę całość jako freelancer — bez działu, bez pośredników, z jedną osobą odpowiedzialną od strategii po wykonanie.

Umów pogadankę
od 1000 zł netto/mies. bez umów na 12 miesięcy 45 min konsultacji gratis
Problem

Marketing w internecie bez kierunku

Większość firm, z którymi rozmawiam, ma już jakąś reklamę w internecie — Google Ads, Meta, czasem obie naraz. Problem nie w tym, że kanałów brakuje. Problem w tym, że nikt nie zdecydował, jak mają ze sobą grać. Budżet jest rozproszony po kilku miejscach, każdy kanał ktoś inny „ogarnia”, a żadna z tych osób nie widzi całości.

Efekt: kampanie reklamowe w internecie konkurują między sobą o tego samego klienta zamiast się uzupełniać, a strategia marketingowa istnieje co najwyżej w czyjejś głowie, nie na papierze. Marketing i reklama w internecie to dla mnie jedna całość, nie osobne działy — moja rola to najpierw uporządkować ten obraz, a dopiero potem ruszać z działaniem.

Co to znaczy w praktyce

Skuteczna reklama w internecie

Skuteczna reklama w internecie to nie ta z najładniejszą kreacją — to ta, która przynosi policzalny wynik: leada, sprzedaż, zapytanie. Reklama firmy w internecie bez zdefiniowanego celu konwersji to wydawanie budżetu na zgadywanie, nie na marketing. Reklama internetowa, która działa, ma jeden wspólny mianownik: jasno określony cel, zanim ruszy pierwsza złotówka.

Prowadzę reklamę firmy w internecie w kilku kanałach naraz — Google, Meta, TikTok, LinkedIn — i patrzę na nie jak na jeden system, nie osobne budżety. Dzięki temu widać, który kanał faktycznie sprzedaje, a który tylko „jest”, bo ktoś kiedyś go uruchomił i nikt więcej tego nie sprawdził.

Co dostajesz

Kampanie reklamowe w internecie, ułożone w jedną strategię

  • Strategię marketingową dopasowaną do budżetu i etapu, na którym jest firma.
  • Miks kanałów — Google Ads, Meta Ads i analityka — ułożony pod jeden wspólny cel.
  • Mapę działań z priorytetami: co robimy najpierw, co czeka, co odpuszczamy.
  • Bieżące doradztwo — decyzje o budżecie i kanałach podejmowane na bieżąco, nie raz w roku.
  • Jeden punkt kontaktu zamiast rozmów z kilkoma wykonawcami naraz.
Jak pracuję

Cztery kroki, zero ściemy

  • 1. Diagnoza — patrzę na wszystkie kanały naraz, nie osobno, i mówię, co realnie działa.
  • 2. Strategia — układam kierunek i priorytety: gdzie budżet ma sens, gdzie nie.
  • 3. Wdrożenie — sam prowadzę kampanie albo koordynuję je z Twoim zespołem.
  • 4. Doradztwo — stały kontakt i decyzje na bieżąco, zamiast raportu raz na kwartał.
Dla kogo

Marketing internetowy dla małych firm

Marketing internetowy dla małych firm rządzi się inną logiką niż dla dużych marek: budżet jest mniejszy, każda złotówka musi się liczyć, a decyzje trzeba podejmować szybciej niż w korporacji. Nie proponuję małej firmie tego samego pakietu co sieciowemu klientowi — dobieram kanały i skalę do tego, na co Cię faktycznie stać.

Osobna sprawa to marketing internetowy B2B: dłuższy cykl decyzyjny, mniej zapytań, ale każde z nich warte więcej. Tu liczy się precyzyjne dotarcie do właściwej osoby, nie maksymalny zasięg — inaczej mierzę sukces kampanii B2B niż kampanii e-commerce.

Freelancer czy agencja

Freelancer zamiast agencji marketingu internetowego

Agencja marketingu internetowego sprzedaje Ci strukturę: opiekuna klienta, project managera, zespół „ekspertów” w tle. W praktyce Twoim kontem często zajmuje się junior, a Ty płacisz też za wszystkich, których nigdy nie poznasz. Ja jestem jedną osobą — tą samą, z którą rozmawiasz i która realnie wchodzi na konto.

To ma swoją cenę: nie obsłużę stu klientów naraz, więc biorę ograniczoną liczbę firm. W zamian dostajesz pełną odpowiedzialność za wynik, bez przekazywania konta z rąk do rąk i bez czekania w kolejce do „opiekuna”.

Cennik

Ile kosztuje marketing internetowy

Rynek wygląda tak: freelancer za obsługę reklamy w internecie bierze zwykle 500–1500 zł netto/mies., agencja 1500–4000 zł/mies. (czasem rozliczenie prowizyjne, 10–20% budżetu). U mnie zaczyna się od 1000 zł netto/mies., bez umów na 12 miesięcy — płacisz tyle, ile realnie potrzebujesz, nie tyle, ile wynika z cennika agencji.

Doradztwo i strategiaod 1000 zł netto / mies.
Audyt / warsztat strategicznywycena indywidualna
Budżet mediowy (Google, Meta)osobno, zostaje u Ciebie

Wycenę ustalamy po rozmowie o tym, ile kanałów masz dziś i ile z nich realnie potrzebujesz. Bez pakietów „na wyrost” i bez pozycji na fakturze, których nie umiem uzasadnić.

Dla kogo

Czy to dla Ciebie?

Tak, jeśli:

  • chcesz kierunku i partnera, nie tylko kolejnego wykonawcy,
  • masz już kilka kanałów i nikt nie patrzy na nie jako na całość,
  • wolisz jedną osobę odpowiedzialną niż zespół, z którym nie masz kontaktu.

Nie, jeśli:

  • szukasz „efektów w tydzień" bez zmiany czegokolwiek,
  • potrzebujesz wyłącznie klikacza do jednej kampanii, bez strategii,
  • problem leży w ofercie lub cenie, nie w marketingu.
Najczęściej pytasz

Marketing internetowy — pytania i odpowiedzi

Ile kosztuje marketing internetowy dla małej firmy?

Realny koszt to budżet reklamowy plus obsługa. Budżet estymuję z planera słów kluczowych: wolumen wyszukiwań razy spodziewany CTR razy stawka za kliknięcie — dopiero wtedy wiadomo, czy 2000 zł miesięcznie ma sens, czy to za mało, żeby cokolwiek zmierzyć. Moja obsługa zaczyna się od 1000 zł netto/mies., bez umowy na 12 miesięcy.

Jaki minimalny budżet reklamowy ma sens?

Taki, który da się zmierzyć: do rzetelnej oceny kampanii potrzeba minimum 200–500 kliknięć, a przy 50 kliknięciach nawet świetna oferta może statystycznie nie dać ani jednej konwersji. Jeśli budżet nie pozwala zebrać takiej próbki w rozsądnym czasie, powiem Ci to wprost na konsultacji — zamiast brać pieniądze za kampanię, której nie da się ocenić.

Po jakim czasie zobaczę efekty kampanii?

Pierwsze dane spływają od razu, ale systemy reklamowe uczą się na konwersjach: automatyczne strategie zaczynają działać stabilnie dopiero po kilkunastu konwersjach, a docelowe koszty pozyskania ustawia się po około 30. Realnie: pierwszy miesiąc to czyszczenie i nauka, od drugiego-trzeciego zaczyna się optymalizacja na liczbach.

Od czego zacząć: Google, Facebook czy TikTok?

Od miejsca, gdzie jest intencja zakupowa: jeśli ludzie szukają Twojej usługi w Google — od wyszukiwarki, bo tam klient sam mówi, czego chce. Kanały społecznościowe (Meta, TikTok) dokładam jako drugi krok: budują popyt i dogrzewają tych, którzy już Cię widzieli. Prowadzę wszystkie te kanały, więc nie mam interesu w naciąganiu Cię na któryś z nich.

Czym się różni marketing internetowy od performance marketingu?

Marketing internetowy to wszystko, co robisz w sieci; performance marketing to ta część, która jest rozliczana z mierzalnego wyniku: leada, transakcji, przychodu. U mnie każda kampania ma zdefiniowany cel konwersji — kampanii „na zasięg bez celu” po prostu nie uruchamiam.

Czy mogę prowadzić kampanie sam?

Możesz — panele reklamowe są darmowe i przy małej skali warto spróbować. Problem w tym, że domyślne ustawienia Google i Facebooka działają na korzyść platformy, nie Twoją: sieć reklamowa włączona w kampanii na wyszukiwarkę, automatyczne rozszerzanie kierowania czy reklamy w aplikacjach mobilnych potrafią zjeść budżet bez śladu. Na audycie pokażę Ci, co przepala pieniądze — i czy w ogóle mnie potrzebujesz.

Freelancer czy agencja — co wybrać?

W agencji Twoim kontem często zajmuje się junior, a Ty płacisz za strukturę: opiekuna, project managera i raporty. U mnie kampanie robi ta sama osoba, z którą rozmawiasz — pełna odpowiedzialność, bez przekazywania konta z rąk do rąk. Minus: nie obsłużę stu klientów naraz, dlatego biorę ograniczoną liczbę firm.

Po czym poznać, że moje kampanie są źle prowadzone?

Trzy szybkie testy: czy ktoś regularnie przegląda wyszukiwane hasła i wyklucza śmieci, czy kampanie mają poprawnie mierzone konwersje (nie „kliknięcia” jako sukces), i czy w historii zmian konta w ogóle ktoś pracuje. Do tego dochodzi struktura: brak rozdzielenia ruchu brandowego od generycznego to klasyczny sposób na ładne raporty bez realnego wyniku.

Co dostaję w raporcie i jak często?

Co miesiąc: co wydałem, co z tego przyszło (leady/przychód, koszt konwersji), co zmieniłem i co planuję zmienić. Nie wysyłam PDF-a z 40 wykresami — raport to wnioski per Twój przypadek, nie szablon danych.

Nie mam strony albo mam słabą — czy reklama ma sens?

Szczerze: zwykle nie. Jakość oferty i strony bezpośrednio wpływa na wynik kampanii — reklama doprowadza ruch, ale to strona sprzedaje. Jeśli strona nie jest gotowa, powiem Ci to na konsultacji i wrócimy do kampanii, gdy będzie na czym zarabiać.

Kiedy powiesz mi, że NIE potrzebuję płatnych kampanii?

Gdy budżet jest za mały, żeby zebrać mierzalną próbkę, gdy strona nie jest gotowa na ruch, albo gdy Twój rynek jest tak niszowy, że taniej dojdziesz do klientów inaczej. Konsultacja jest po to, żeby to ustalić, zanim wydasz pierwszą złotówkę — dlatego jest bezpłatna.

Dlaczego wzrost budżetu nie daje proporcjonalnie więcej sprzedaży?

Bo skalowanie jest paraboliczne, nie liniowe: w miarę zwiększania wydatków dokupujesz coraz droższy i coraz mniej dopasowany ruch. Dlatego skaluję stopniowo (około +20% na każde ~50 konwersji), pilnując, żeby koszt pozyskania nie uciekł.

Co to jest atrybucja i czemu powinno Cię to obchodzić?

Atrybucja to odpowiedź na pytanie, który kanał naprawdę przyprowadził klienta, gdy ścieżka wygląda tak: reklama → powrót z Google → wejście bezpośrednie → zakup. Bez tego wyłączysz kanał, który „nie sprzedaje”, a razem z nim — początek ścieżki Twoich klientów.

Czy zgody cookie (RODO) psują mi dane?

Potrafią: źle skonfigurowany baner zgód sprawia, że część konwersji znika z systemów, mimo że sprzedaż idzie. Procent akceptacji zgód to jedna z pierwszych rzeczy, które sprawdzam na audycie — bo bez wiarygodnych danych każda decyzja o budżecie jest zgadywaniem.

Pogadajmy

Umów pogadankę
przy lampce.

45 minut, Google Meet, bez prezentacji. Pokażę Ci, gdzie u Ciebie pali budżet — albo powiem, że wszystko jest OK i nie potrzebujesz mnie.